[...] Kładłam się spać, zmęczona dziecięcą zabawą
karaoke, która toczyła się na statku. Zamknęłam oczy i chyba zasnęłam. Nie wiem
jak długo spałam. Zbudziłam się, gdy spadłam z łóżka. Ku swemu zdziwieniu nie
miałam pod sobą podłogi, a okno umieszczone na ścianie. Nie świadoma tego, co
się dzieje wstałam. [...]
[...] Zaczęłam wspinać się po losowo rozrzuconych i
ruchomych przedmiotach. Pociągnęłam klamkę drzwi. Oderwałam ją razem z
drzwiami, które puściłam na dół. Wdrapałam się na górę i ledwo widząc cokolwiek
pobiegłam przed siebie korytarzem. Czułam pod stopami drzwi, niekiedy meble. Dotarłam
do drzwi na pokład. Były szczelnie zamknięte. Zaczęłam w nie uderzać i krzyczeć
z całych sił.[...]
[...] Zwróciłam się w drugą stronę i pobiegłam
najszybciej jak tylko umiałam. Tuż przy metalowych drzwiach rozbiła się butelka
rumu. Nie zauważyłam jej – i to był mój błąd. Moja stopa centralnie trafiła w
szkło. Upadłam, kalecząc resztę swego ciała. Zaczęłam płakać i krzyczeć.
Ostatkiem sił podniosłam się i popchnęłam całym ciężarem drzwi. [...]
[...] W oddali
odpływały przeciążone zbyt dużą ilością pasażerów szalupy a wokół statku
unosiły się zimne już dawno trupy. Na statku nie było nikogo żywego. [...] Żadna szalupa
dotychczas nie wróciła. Rodzice pozostawili mnie. [...] Rzuciłam się więc do lodowatej wody. [...] Otworzyłam oczy i stwierdziłam, iż znajdowałam się pod wodą.
Wypłynęłam i ponownie zaczęłam się rozglądać. Ujrzałam deskę. Cudem dostałam
się na nią i położyłam się. Zamknęłam oczy i zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz